niedziela, 1 czerwca 2014

4.Rozdział

Violetta
Nie wierzę! Wszyscy mnie okłamują! Muszę pogadać z tatą, mam dosyć kłamstw. Ciekawe co jeszcze mnie czeka? Może mam babcie, dziadka, wujka jakieś inne ciocie o których nie wiem. Kiedy weszłam do gabinetu taty on zaczął się wypytywać jak minął mi dzień a ja na to:
-Tato czemu mnie okłamałeś?! Czemu nie powiedziałeś mi, że Angie jest moją ciocią? Czemu? Dla Ciebie niby prawda jest najważniejsza a sam mnie okłamujesz! Wiem, że chcesz mnie chronić, bo nie chcesz, żeby mi przydarzyło się to samo co mamie, ale mógłbyś mnie chronić nie okłamując mnie.- Już miałam łzy w oczach, chcę wykrzyczeć mu wszystko prosto w twarz, ale zanim to zrobię muszę wszystko przemyśleć. Pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżko pogrążając się w marzeniach. Lepiej byłoby gdyby mama była przy mnie. Mam Francescę, na której zawsze mogę polegać i kilku znajomych. Są naprawdę pomocni. Chcę się dostać do Studia, ale na razie nie mam zamiaru widywać się z Angie i tatą. Nie wiem ile będę na nich zła. Chce po prostu, żeby uszanowali to, że chcę, żeby mówili mi prawdę. Jedyna guwernantka, którą naprawdę polubiłam to moja ciocia. Czego jeszcze się dowiem? Że jestem adoptowana czy coś w tym stylu? Z dalekich myśli wyciągnęło mnie pukanie do drzwi.
-Jeśli nie jesteś Angie ani moim tatą to możesz wejść!- Powiedziałam a moim oczom ukazały się Fran i Cami.
-Viola czemu tak wybiegłaś? Wszyscy w Studiu się o Ciebie martwiliśmy.-Mówiła Fran.
-Nie chcę was zadręczać swoimi problemami.
-Dopóki nie powiesz to stąd nie wyjdziemy więc nie masz wyjścia.-Powiedziała Cami
-No skoro muszę... Chodzi o to, że Angie po pierwsze nie powiedziała mi, że uczy w Studiu, a po drugie... Okazało się, że jest moją ciocią. Nie chcę widzieć ani jej ani taty przez najbliższy tydzień.
-Nie przesadzaj chyba aż tak źle to nie jest? W końcu powiedzieli Ci prawdę.-Mówiła Fran
-Tak, ale musiałam na to czekać 12 lat.
-A nie próbowałaś wcześniej coś się dowiedzieć?
-Próbowałam, ale po kilku próbach znudziło mi się zdanie: 'Pogadamy jak będziesz starsza'. Teraz kiedy o tym wiem to żałuję, że się co kolwiek dowiedziałam.
-Ja bym się cieszyła...
-Z tego, że Cię okłamują? Fran...
-No co? Przynajmniej bym wiedziała, że mam jakąś rodzine. Dobra zmieńmy temat. Viola idziesz w końcu na przesłuchania? Jutro ostatni dzień.
-Nie wiem, na pewno nie dam rady.
-Nie poddawaj się tak. My też tak myślałyśmy a jednak się udało.
-Ale wam rodzice pomagali i mówili, że dacie radę, a mój ojciec nawet nie pozwolił mi iść.
-My Ci przecież pomożemy.
-No właśnie, nie jesteś sama. Masz nas.- Dziewczyny pocieszały mnie przez cały czas lecz ja naprawę nie wiem czy iść na przesłuchania. Przecież jak tata się dowie wpadnie w furię i tyle z tego będzie, że przez miesiąc będę uczennicą Studia i znowu będziemy skłóceni.

Kolejny dzień

Postanowiłam, że jednak pójdę na przesłuchania. Nie obchodzi mnie zdanie taty. Chcę się uczyć wszystkiego co jest związane z muzyką. Chcę być taka sama jak moja mama, bo ona nigdy mnie nie okłamała.
-Viola chodź teraz twoja kolej!-Powiedział Maxi.
-Ze co? Ja mam tam iść? Nie dam rady! Nie wejdę tam sama!
-A kto powiedział, że idziesz tam sama?-Powiedziała Cami.
Weszliśmy i zaczęliśmy piosenkę. Wyszło świetnie! A na dodatek dziś mają być ogłoszenia kto się dostał. Po skończonej piosence poszłam przed salę i spotkałam tam jednego chłopaka.
-Hej jestem Tomas. To ty wczoraj byłaś na moim przesłuchaniu?
-Jestem Violetta. Tak byłam. Ty napisałeś ten kawałek? Jest świetny.
-Dzięki. Ja go napisałem, ale twój był o niebo lepszy.
-Podsłuchiwałeś?
-Tak troszkę. Przepraszam, ale jeśli nie wrócę do pracy to mnie wyleją. Miło było Cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.
-Ja też. Pa.- Ten chłopak naprawdę jest fajny. No w końcu idą z wynikami! Kiedy wywiesili na tablicy wyniki zaczęłam szukać swojego imienia. Znalazłam! Dostałam się! To sen? Ja śnie czy to się dzieje naprawdę?! Nie wierze, że się dostałam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz