Violetta
~Dziś chcę znaleźć Fran. Podobno uczy się w tym Studio. Tak bym chciała ją zobaczyć. Kiedy ostatni raz się widziałyśmy miałam 13 lat. Dużo się od tej pory zmieniło. Będziemy mieć dużo do nadrobienia. ~ Pomyślałam i zeszłam na dół. Tam był mój tata, Ramallo i jakaś kobieta. ~Pewnie znowu jakaś guwernantka, którą znienawidzę.~
-Tato kto to jest?- Zapytałam.
-To twoja nowa guwernantka.-~Tak myślałam~
-Ja idę na spacer. Potem ją poznam. A zresztą poco?! I tak będzie jak każda inna.- I wyszłam. Usłyszałam tylko "Przepraszam ona już taka jest." Szłam drogą, która nie miała końca.~ Mam nadzieje, że trafię do tego Studia. Chcę koniecznie widzieć Fran! Tyle się nie widziałyśmy. Może już ma jakąś przyjaciółkę na moje miejsce?~ Weszłam do jakiegoś budynku. To chyba to Studio... Raczej tak. Wszędzie jest napis "Studio 21". Nagle usłyszałam bardzo mi znajomy głos.
-Violetta?!-Tak to ona to Fran!
-Francesca! Nie mogę uwierzyć!-Podbiegłam do niej.
-Kiedy przyjechałaś? Czemu nie dałaś w ogóle znać, że przyjeżdżasz?-Zasypywała mnie pytaniami.
-Nie miałam czasu. Przyjechałam wczoraj. Musimy te kilka lat nadrobić.-Powiedziałam.
-Oczywiście. Dziś w parku?
- Fran może lepiej przyjdziesz do mnie? Ledwo co tu trafiłam. Jestem tu dopiero 2 dni.
-Ok będę o 17. Tylko podaj mi swój adres. To nie są Włochy. Nie wiem gdzie mieszkasz.- Powiedziała a ja podałam jej adres. Gadałyśmy jeszcze przez chwilę i poszłam do domu bo musiała iść na lekcje.
Francesca
Nie mogę uwierzyć, że Viola przyjechała! Dobre kilka lat się nie widziałyśmy. Zaczęła się lekcja z Pablo.
-Dzieciaki jutro i przez kolejne trzy dni nie będzie lekcji, ponieważ są przesłuchania.-Mówił Pablo. Wszyscy byli uradowani. Lekcja szybko zleciała, a skoro to była ostatnia to trzeba iść się szykować do Violi.
-Fran!-Krzyknęła Cami gdy wychodziłam.
-Tak?
-Wiesz nie chce się wtrącać, ale kim była tamta dziewczyna?
-Violetta. Poznałam ją kiedyś we Włoszech. Wczoraj przyjechała do Buenos Aires a co?
-Nic nic...-Kłamać to ona nie umie.
-Cami. Mów nie umiesz kłamać.
-Potem Ci powiem.-Wymiguje się... Ale robi jak chce. Pożegnałyśmy się i poszłam do domu przygotować się. Zanim się obróciłam była już 16.45. Wyszłam i ruszyłam w stronę domu Violi. Nadal nie mogę uwierzyć, że wróciła. Równo o 17.00 weszłam do jej domu. Był zupełnie inny niż ten we Włoszech. Zupełnie inne kolory inny wystrój. Jej tata powiedział, że jest u siebie w pokoju więc ruszyłam, jej szukać. Pierwszy raz tu jestem a czuję się jakbym kiedyś już tu była. Weszłam na górę po schodach i weszłam do pierwszego lepszego pokoju. Na szczęście okazało się, że dobrze trafiłam. To pokój Violi. Jednak instynkt nigdy nie zawodzi. Przez ten cały czas próbowałyśmy nadrobić te kilka lat. Gadałyśmy, śmiałyśmy się, a po chwili doszło do walki na poduszki. Kiedy jednak skończyłyśmy zabawę, zauważyłam na jej biurku tekst i nuty jakiejś piosenki i w rogu pokoju gitarę. Wzięłam gitarę i nuty a tekst dałam Violi. Ona dziwnie na mnie patrzyła, jednak ja postanowiłam sprawdzić czy jeszcze chociaż nutka talentu jest w jej głosie. Zaczęłam grać, a ona zaczęła śpiewać. Na początku chyba się bała, ale pod koniec dała czadu. Po skończonej piosence przytuliłyśmy się.
-Świetnie! Violu jutro przyjdź do Studia o 11. Mam pewien pomysł.
-Co? Co znowu?
-Nie powiem. A tak w ogóle to twoja piosenka?
-No... Tak jakby tak...
-Nie umiesz kłamać. To jest twoja piosenka. Nie martw się. Twój tata na pewno nie usłyszał.
-Taak nie usłyszał. On ma gumowe ucho. Nie wiadomo czy nawet teraz nie podsłuchuje.
-A tam. Ważne, że twój talent się nie ulotnił. Jutro ci kogoś przedstawię. A teraz muszę się zbierać. Późno już.-Pożegnałyśmy się a ja ruszyłam nie w stronę domu tylko w stronę Studia. Weszłam do gabinetu dyrektora i zapytałam kiedy będzie można się zapisać na egzaminy wstępne.
Następny dzień...
-Dziewczyny nie ułatwiacie mi tego! Jeśli już mam iść do Studia to dajcie mi to przemyśleć. Mój ojciec na pewno nie będzie zadowolony. Nie pozwoli mi tu chodzić znów mnie wywiezie i znowu się rozstaniemy.
-Ale nie musisz mu o tym mówić. Może... Powiedz mu, że chcesz chodzić na naukę gry na pianinie. Wtedy ci raczej pozwoli.-No tak Fran i te jej rady...
-Ale jak już się dowie to nie będzie pięknie. A zresztą śpiewałam tylko raz. I to i tobą. Przed kimś innym nie dam rady.
-Dasz radę. Pomożemy ci.-Powiedziała Cami. Poszłyśmy do sali muzycznej i dziewczyny zaczęły mnie szkolić.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak?
Mam nadzieje, że się podobało.
-Świetnie! Violu jutro przyjdź do Studia o 11. Mam pewien pomysł.
-Co? Co znowu?
-Nie powiem. A tak w ogóle to twoja piosenka?
-No... Tak jakby tak...
-Nie umiesz kłamać. To jest twoja piosenka. Nie martw się. Twój tata na pewno nie usłyszał.
-Taak nie usłyszał. On ma gumowe ucho. Nie wiadomo czy nawet teraz nie podsłuchuje.
-A tam. Ważne, że twój talent się nie ulotnił. Jutro ci kogoś przedstawię. A teraz muszę się zbierać. Późno już.-Pożegnałyśmy się a ja ruszyłam nie w stronę domu tylko w stronę Studia. Weszłam do gabinetu dyrektora i zapytałam kiedy będzie można się zapisać na egzaminy wstępne.
Następny dzień...
Violetta
Obudziłam się równo o 8.00. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Po śniadaniu miałam mieć lekcje z tą nową guwernantką. Wcale nie chce jej znać. Nie powiem wygląda sympatycznie, ale wszystkie takie są. Na początku miłe, a potem..? Brak słów. No ale jak już muszę to ją poznam. Lekcje nawet szybko minęły. Była 10.30 czas się zbierać do Studia.
-Tato wychodzę!-Krzyknęłam.
-Dobrze, ale wróć na obiad.- I wyszłam. Mam nadzieję, że Fran nie wymyśliła nic głupiego. Muszę jej zaufać w końcu jesteśmy przyjaciółkami. Po chwili dotarłam do Studia. Wypatruję Fran lecz nigdzie jej nie widzę. Może jeszcze jej nie ma? Wyszłam na plac przed Studiem i usiadłam na ławce. Chciałam zacząć pisać coś w pamiętniku lecz nie zdążyłam, bo poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się i ujrzałam Francesce z jakąś dziewczyną u boku.
-Cześć Violu. To jest Cami. Moja przyjaciółka.-Przedstawiła ją i się przywitałyśmy. Ciekawe co jeszcze mnie dziś spotka?- Violu musisz mi coś wypełnić...- Powiedziała. Co ona knuje?! Podała mi jakąś kartkę. Przeleciałam wzrokiem jedno zdanie: Karta do egzaminów Studia.
-O nie Fran nie zrobisz mi tego!- Mówiłam.
-Przecież to tylko karta do Studia. Pójdziesz na egzaminy i będziemy się widzieć codziennie.-Powiedziała Fran.
-Violu to nic strasznego. Tylko Francesca się bała. Wszyscy inni dali radę.- Zaśmiała się Camilla.
-Ha ha ha bardzo śmieszne Cami!- Powiedziała oburzona Francesca.
-Przecież to prawda. Nie pamiętasz już jak się zamknęłaś w łazience?-Dziewczyny nie ułatwiacie mi tego! Jeśli już mam iść do Studia to dajcie mi to przemyśleć. Mój ojciec na pewno nie będzie zadowolony. Nie pozwoli mi tu chodzić znów mnie wywiezie i znowu się rozstaniemy.
-Ale nie musisz mu o tym mówić. Może... Powiedz mu, że chcesz chodzić na naukę gry na pianinie. Wtedy ci raczej pozwoli.-No tak Fran i te jej rady...
-Ale jak już się dowie to nie będzie pięknie. A zresztą śpiewałam tylko raz. I to i tobą. Przed kimś innym nie dam rady.
-Dasz radę. Pomożemy ci.-Powiedziała Cami. Poszłyśmy do sali muzycznej i dziewczyny zaczęły mnie szkolić.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak?
Mam nadzieje, że się podobało.
Następny być może dodam we wtorek:)
Liczę na komentarze
Liczę na komentarze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz